logo Koła baner koła

Wyjazd do Człopy 2009


 

W dniach 9 do 11 października 2009r. Koło zorganizowało towarzyski integracyjny wyjazd do leśniczówki w Człopie - malowniczo położony domek nad jeziorem Szczuczarz na pojezierzu Wałeckim, w środku lasu, niedaleko rzeki Płociczna. Mimo już jesiennej aury, słońce dopisało. Trafiliśmy w typową złota Polską jesień.

Przygoda z Człopą zaczęła się o godzinie 10:30 już w Poznaniu. Większość osób właśnie tutaj postanowiła zrobić zbiórkę by wyjechać wspólnie na odpoczynek. Po 2 godzinach jazdy znaleźliśmy się pod leśniczówką o wdzięcznej nazwie "Jagodą". Od ostatniej naszej wizyty nic się nie zmieniło. Domek z poprzedniego stulecia, bez prądu, gazu i bieżącej wody. Pokoje kilku osobowe, w sieni kuchnia opalana na drewno. Światło stanowiły świeczki i lampy naftowe. Wszystko to stanowiło kwintesencję najbliższych dni.

Po rozpakowaniu się, brać wędkarska z pośpiechem rozeszła się po najbliższych pomostach by do zmroku zanęcić stanowiska i sprawdzić, co w wodzie żyje. Ten dzień przyniósł ładnego szczupaka, który stał się smakowita atrakcją ogniska. Kiedy zaczął zapadać zmrok, zabrano się za biesiadę, napalenie w piecach na noc i rozpalenie ogniska. Jak można było się spodziewać chętnych mieszczuchów do rozpalenia ognia było wielu. Siekiera była wręcz rozchwytywana by porąbać drewno a na rozpalenie ogniska pomysłów było tyle, że niejedna szkoła traperska mogłaby się wstydzić. Po dobrych dwóch godzinach, kiedy część zaczęła tracić nadzieję na kiełbaskę z ognia, rozbłysło światło na polanie. Ten sukces miał wielu ojców, a ogień i żar był już podtrzymywani nieustannie przez kolejne dni.

Na ognisko poszły od razu kiełbaski na kiju, opowieści, próby wodzirejstwa i bardzo krótki śpiewnik samych zwrotek piosenek biesiadnych. Towarzystwo siedziało w kręgu do późnych godzin nocnych.

Sobotni poranek przywitał nas słonecznie, lecz rześko. Skoro tylko świt nastał, leżąc otulonym w śpiwór dało się słyszeć pierwsze kroki wędkarzy, gorączkowo pakujących sprzęt, pijących kawę i spiesznych wypadu na poranne wędkowanie. O godzinie 9:00 nie było już nikogo w domku. Odważni poszli na łódkę. Dwu, maksymalnie 3 osobowa łódka pomieściła 4 wędkarzy i ich ekwipunek. Na 10 godzin pływanie nie były to komfortowe warunki a i wyporność łajby była na granicy. Tego dnia spiął się potężny szczupak, z którym na łodzi koledzy walczyli prawie półgodziny. Wędkarsko dzień był przeciętny. Nielicznym udało się trafić na kilka większych płoci. Jednego szczupaka, a w nocy padł jeden węgorz. Przyczyna słabych połowów nocnych jest dość prosta. Mało kto mógł przejść obojętnie o godzinie 20:00 obok ogniska by zaszyć się w chłodna i jak się okazało deszczową noc na pomoście.

Wieczór z soboty na niedzielę przypominał noc wcześniejszą. Rozmowy i śmiechy przy ognisku dały się słyszeć w lesie do bardzo późnych godzin nocnych. Towarzystwo nie szczędziło pomysłów.

Ostatni niedzielny poranek był już dżdżysty. Nad ranem mocno padało a dzień nie przypominał wcześniejszych pełnych słońca. Ten dzień przeznaczony był na naszą Polską tradycję, czyli grzybobranie. Grzybów jednak nie było wiele. Miejscowi wiedząc gdzie - potrafili znaleźć jeszcze ładne kurki, nam pozostały podgrzybki, których było mało. Przeważnie duże okazy, rosnące pojedynczo. Trzeba było się dużo nachodzić by zebrać małe wiaderko.

Niedziela, godzina 14:00 to już koniec naszej wyprawy. Leśniczówka wysprzątana została zamknięta na klucz. Pozostały tylko wspomnienia i obietnice oraz deklarację, że w przyszłym roku 2010 podstawą wędkowania będą nocne połowy węgorzy.


 

 
Stronę Koła PZW nr 42 przy Uniwersytecie Medycznym w Poznaniu działa dzięki życzliwości Władz Koła i Informatyków UM. Stronę redaguje Przemek, pełniący obecnie funkcje Wiceprezesa Koła.
Serwis działa od 2003 roku.
Ostatnia aktualizacja strony miała miejsce: 13 lipca 2018 r.